niedziela, 22 września 2013

Spacelove - przyszła jesień...

To moja ulubiona pora roku. Kolory, zapachy, smaki ukochane. Jesienną porą poznałam swojego męża i urodziłam Gisia.
Jesteśmy właśnie po spacerze, mimo, że słońce przepychało się między chmurami, powiewało chłodem... brrrrr! Ale kilka zdjęć ustrzelić się udało i nawet bańki mydlane były! :)



P.S. 
Olgierd ma coś kiepski apetyt:/
Mamy już 8 zębów! Pięknych zębów! 
Mamy poważne buty od Mrugały :) 
I jedliśmy poważny, dorosły rosół z makaronem! 

Pozdrawiamy <3


środa, 11 września 2013

Spotkanie Mam Blogerek w Krakowie

Miałam ogromną przyjemność uczestniczyć we wspaniałym spotkaniu Mam Błogerek, które odybło się w klubo-księgarni Czuły Barbarzyńca w Krakowie.


Niestety jak ostatnia oferma nie więłam aparatu, więc minifotofelacja podkradziona od Mamy Marcinka.


Czekała tam na nas masa niespodzianek - nasze organizatorki stanęły na wysokości zadania :) - sponsorzy super! Prezentów można nam pozazdrościć! Najważniejsze były oczywiście MAMY! Wspaniałe, urocze, mądre, ciepłe, pozytywne kobiety! Miałam okazję poznać autorki blogów: Apartament44, Mama Leonka, M jak Marcinek, Mama Bumma, Benkowo, On Ona Ono, New Life-New Love-New Me, Mała Mama i wiele, wiele innych. Wyśmienite towarzystowo :) już tesknię i wołam o jeszcze! Gorąco Was wszystkie MAMY pozdrawiam <3


 A z Krakowa zdjęć przywieźliśmy niewiele, zapominaliśmy o pstrykaniu a delektowaliśmy się miejscem, jedzonkiem i pogodą.


Ach!

czwartek, 22 sierpnia 2013

My i AZS


Olgierd ma alergię pokarmową, objawy skórne wystąpiły już w pierwszych tygodniach jego życia.
Maluch drapał się okrutnie po całym ciele, był niespokojny i pobudzony, mało się uśmiechał.
A serce matki pękało z niemocy.
Dziś bez obaw może jeść kleik ryżowy, owsiankę (gluten zaakceptowany), marchew, ziemniaka, dynię (butternut), cukinię, kalarepkę, buraka, banany, mięso jedynie z gołębia.
Boję się wprowadzać nowe produkty do jego menu bo często kończy się to tak (łagodna wersja)...

Po jednym kęsie śliwki.

Dochodzą to tego zmiany na policzkach i rękach. Boję się korzystać z maści sterydowych i długo szukałam czegoś co ukoi jego biedną skórkę. Znalazłam! 
Znalazłam produkt którym Gisia myję oraz kolejny genialny, którym go smaruję. Chciałabym się z Wami nimi podzielić. Jeśli borykacie się z AZSową skórą to pomoże Wam - daję słowo. 
Zacznę od maści, jest to produkt wykonywany w aptece więc musicie zgłosić się po receptę. 
Skład:
- LEKOBAZA- 100,0 
- WIT.A- 100000j  
- LINOMAG- 30.0
Efekt widoczny już na drug dzień po zastosowaniu. 
Smaruję nią całe ciało Gisia po kąpieli oraz miejscowo dwa razy w ciągu dnia. Naprawdę spróbujcie jej! 



Kolejnym znaleziskiem jest syryjskie mydełko Aleppo. W składzie nie posiada żadnych syntetycznych spraw.  Jedynie  oliwę z oliwek i olej z liści laurowych. Działa antyseptycznie. Myję nim również butelki. 


Mydło ma wiele zastosowań... podobno można myć nim zęby - chyba nie spróbuję ;).  
Podczas upałów mamy pod ręką zawsze wodę termalną w sprayu, którą zraszamy stopki, dłonie i twarz Olgierda. 


Często, dosłownie ukrywamy się z jedzeniem przed Kluskiem, który ma ochotę spróbować wszystkiego - zwłaszcza z talerza mamy albo taty. Ogarnia mnie złość i wielki smutek. Nie lubię oglądać dzieci jedzących "co popadnie". Niestety takie już moje skrzywienie. Nie lubię pytań ludzi: "a co On ma na buzi?". Patrzę z zazdrością na na Wasze gładziutkie dzieciaki... i wierzę, że niebawem Giś wyrośnie z tego paskudztwa. Trzymajcie kciuki!